• Wpisów:2131
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:219 dni temu
  • Licznik odwiedzin:153 524 / 3572 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

twoja niepewność tak niepewna
twoja samotność tak samotna
obojętnością zniechęcają
srebrzystobiałe zimne okna

on tam nad stołem pochylony
nanosi piórem znaki pierwsze
spuszczonym myślom wznosi tamę
chciałabyś wejść w świat jego wierszy

z jego myślami chcesz popłynąć
nurtem burzliwym i swobodnym
twoje pragnienie tak spragnione
twój głód spełnienia taki głodny

za szyb ekranem wysrebrzonym
wyczuwasz sercem kartkę białą
na którą spadła tamta chwila
gdy wasze oczy się spotkały

gdy odpłynęły w autobusach
gdy rozdzieliła je ulica
gdy ich prawdziwość pozostanie
nierozwiązaną tajemnicą

a może wcale nic nie było
może to wszystko ci się zdaje
bo twoja pustka taka pusta
twoje skostnienie tak skostniałe
  • awatar 600GramMojegoZycia: lubię poczuć w twoich wierszach cząstkę siebie :) dużo czujesz jakbyś był aniołem.......
  • awatar Coobus: I ja zaglądam w twoje wiersze, i też udaje mi się w nie wczuć. Zawsze jesteś tu mile widziana. Cieszę się, że znajdujesz tu coś dla siebie, jest to jakiś wyraz empatii. Pozdrawiam cieplutko :)
  • awatar 600GramMojegoZycia: dziękuję,że mogłam Cię czytać, realność nierealność, realizm itd. - wszystko w Tobie jest bo nie wczuwałbyś się w kogoś, nie czytał innych- ale wiem już teraz,że to moja interpretacja Ciebie. Czasem cię poczytam, może zagram w twoje postrzeganie, napisze co myślę. Nie oczekiwałam,że nadążysz, nie podałam żadnych zasad, każdy ma swoje, mogłeś zignorować wszystko co napisałam, zależy jak kto czuje, jest wychowany, co chce uzyskać, co poczuć. Pięknie się wczuwasz. Ja się ciesze,że odkryłam ,że nie jestem skostniała. Dziękuję za moje odkrycia, które zachowam w sercu i duszy. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

sklodz
 
coobus
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

kurem pierwszym i ostatnim
nadwątlona noc kruszała
szczelinami coś ściekało
chyba światło

zatańczyły drzew kikuty
ptasia radość się sperliła
coś od serca się odbiło
chyba nuty

przemycone świecą senną
spod obrazu świętej panny
coś się wplotło w haft poranny
chyba piękno

niczym duszek uwolniony
napływała światłość biała
coś o śmierci zamruczało
chyba dzwony
  • awatar Coobus: @nomadka: @B-angel: @duszalum: @KALIPSO: Chwila pierwszych promieni, czasami na nią trafiamy, zwykle przypadkiem. Zaprosiłem Was do wspólnego podpatrywania. Widzę, że się podobało, co mnie cieszy
  • awatar Coobus: @The end...: Wiersz mój, obok jest link na archiwum moich wierszy, jeśli masz ochotę poczytać. Miło Cię poznać
  • awatar nomadka: świetlistość poranka, zapowiedź, obietnica :), a wszystko to utkane z piękna i magii chwili
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

sklodz
 
coobus
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sklodz
 
coobus
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


"...Dla jednych gwiazda spada smugą
Dla drugich wolno, godnie, długo
Już się nie zrośnie noc na pół przecięta
Tak ogromnieje co ogromne
Niektórzy piją, by zapomnieć
Ja piję, żeby zapamiętać"


Przeglądam tomik Kofty, który dostałem na imieniny. Nie jest przezroczysty, patrzę w te strony i dużo widzę, dużo czuję... Nie pierwszy to poeta, który rozjaśniał umysł alkoholem. Jest i było ich wielu, jedni pisali o tym sami, w przypadku innych pozostały wspomnienia osób bliskich. Sporo czasu spędziłem kiedyś nad wspomnieniami Mariny Vlady, gdzie opisywała ostatnie dni Włodzimierza Wysockiego, to krańcowe stadium upadku wielkiego poety i barda. Ta książka do mnie nie wróciła, a szkoda.. Kofta pisał, że staczać się trzeba powoli, żeby starczyło na długo...
"...Niektórzy piją, by zapomnieć, Ja piję, żeby zapamiętać"



"Pamięć pamięta o pamięci
I pewnie nigdy nie przestanie
Więc muszę, ziemia wciąż się kręci
Pożegnać tamto pożegnanie
Zrobiłaś dłonią mały ruch
I powiedziałaś ? usiądź, nie stój
A to był gest
I tylko gest
I nic nie było oprócz gestu"


Temat pamięci wraca często, ale to temat rzeka, nie tylko u Kofty. Choć akurat u niego natrafiam co chwila na to słowo:


"...mam tylko jedno życie
a w życiu kika dat
tych dat, gdy się w zachwycie
zatrzymał nagle świat
wszystko działo się dla mnie
wszystko śmiało się do mnie
ja te dni znam na pamięć
i nie umiem zapomnieć"

O piciu pisał dużo (polecam "Szary poemat", ale jeszcze więcej o uczuciach. I przeznaczeniu, którego oddech czuł na karku.


"...Nie dla mnie kryształowa trumna
Życia od siebie nie oddzielę
Bym w jasne słońce patrzeć umiał
Okiem rozwartym jak topielec
Ja jestem ciekaw swojej śmierci
I jednym tylko się trwożę
Gdy serce pęknie mi na ćwierci
wiersza już o tym nie ułożę"


Zapamiętałem szczególnie jedną myśl poety, którą chciałem się z Wami podzielić:

życie to nie jest jeszcze życiorys
życie się pisze w brudnopisie


Można by przytaczać długo. Posiedzę jeszcze jakiś czas przy tym tomiku. Ale już nie zanudzam dalszymi cytatami. Zapełniajcie pomyślnie życiem swoje brudnopisy. Dobranoc.
  • awatar B-angel: nie zanudzasz Krzysiu, delikatnie -popychasz- ku pieknej poezji...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Paprocie płyną jak rozgwiazdy.
Zanurzam stopy w noc sierpniową.
Niebo sypnęło pyłem jasnym,
chcę stąpać po nim razem z tobą.

Możemy się tu ukryć, schować,
okryć ciemnością tak jak kocem,
znam takie światłoczułe słowa
które się szepcze tylko nocą .

Księżyc strumieniem pełnym blasku
wysrebrza w mroku ciała złote,
spłukuje na przybrzeżne piaski
gorący wstyd zmieszany z potem.

Czas się zatrzymał tu i teraz,
znów go dotykam, znów go czuję,
znów własnym kluczem noc otwieram
i znów się sama zatrzaskuje.

Przyszłość z gwiazdami wchodzi w zmowę,
wróżbami karmi nas nieszczerze.
Sam chcę wytyczać ścieżki nowe,
jeszcze próbuję, jeszcze wierzę.

Jeszcze okruchy marne składam
w siłę, by wracać tu czasami,
bo moją ścieżką własne ślady
i noc sierpniowa pod stopami.
  • awatar 600GramMojegoZycia: No i jak Ci nie napisać,że płaczę jak czytam te wiersze przy których można płakać. Światłoczułe słowa , mhm można się rozsmakować w takich słowach, od razu miałam obrazek w głowie: wywoływania zdjęć, które kiedyś robiłam na warsztatach wtedy z ZPT :) Tak z życzeniami trochę słodyczy życzę Ci smaków gorzkiej czekolady z wiśniami lub malinami albo miętowej jak miętowe pocałunki :)Własnie kupowałam czekolady dla dzieci na sobotę, które będą u mnie w domu stąd te smaki, których sama już nie jem:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Są słowa, które rdzawym światłem osiadają,
jak węgle, co żar tracą, wolno umierając.

Przekrwione akcentami, przechodzące w cienie,
wsączane w biel poduszki bezsilnym westchnieniem.

Przemijanie zstępuje po jesiennych schodach,
z liści gałąź wyczyszcza, pustoszy ogrody.

Październik, co czerwienią sączy się powoli,
goryczą się zabliźnia, już prawie nie boli.
 

sklodz
 
coobus
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sklodz
 
coobus
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


Matka dzień o świtaniu zaczyna
Szarym wróblom okruchy wymiata
Czasem świeczkę zapali za syna
Co wyfrunął daleko do świata

W matki domu zeschły wrzos i mięta
Listy, które oszczędziła wojna
W matki domu codzienność odświętna
W matki domu powszedniość,
powszedniość dostojna. /.../

Uśmiech matek ozdobi oblicze
Matki będą powtarzały sobie
Że dziś muszą wrócić królewicze
Zagubieni po świecie synowie

Każda matka łzę jasną uroni
Drzwi otworzy niezgrabnie i prędko
Syn królewicz wrócił szóstką koni...
Nie, to tylko pan listonosz, z rentą

/Wojciech Młynarski/


Ostatnio prosiła, żebym już więcej nie wyjeżdżał, gdzieś tam, na inne bieguny, na drugi koniec świata, bała się, że za sprawą tych długich wyjazdów, już się nie zobaczymy, nie zdążymy.
Już nie wyjeżdżam, ten etap życia mam już za sobą. Była więc spokojniejsza... choć to, co musi nadejść, nadejdzie i tak.

Jutro ją żegnam.
  • awatar Coobus: @B-angel: Dziękuję za pamięć i te słowa, Aniu
  • awatar B-angel: @Coobus: przyjmij prosze szczere kondolencje, dopiero tu dotarlam, zawsze jak rak czytam... moja mama odeszla gdy mialam 6 lat, bol nigdy nie przemija. Serdecznosci Krzysiu i uscisk najcieplejszy na noc spokojna...
  • awatar Coobus: @duszalum: @barbarella: @nomadka: @TaniecNocy...: @FoFa - galeria rozmaitości - moje pasje: Była dziś naprawdę spokojna, wolna od trosk i zmartwień, wypełniła swoją ziemska misję. Tych kilka słów, które przygotowałem dla księdza, by ta msza nie była anonimowa (pogrzeby na Cmentarzu Bródnowskim to taka fabryczna taśma), zamknąłem konkluzją: "Można by zakończyć to stwierdzeniem, że była dobrą matką. Ale rodzina nie godzi się na słowo „była”.Czas przeszły nie pasuje jakoś do słowa matka. Dalej jest dobrą matką." Dziękuję za słowa otuchy, wsparcia, przyjaźni i bliskości, to zawsze są i będą bezcenne słowa. Wielokrotnie i ja bywałem z Wami w chwilach trudnych. Teraz potrzebuję troche wyciszenia, dystansu do życia i śmierci. Trzy dni wędrówek po cmentarzach być może mi w tym pomogą. http://coby99.bloog.pl/id,6549588,title,Listopadowy-dzien,index.html
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
  • awatar Coobus: @YouKnowMeNot: zapamiętałem Cię, bo wyobraziłem sobie kiedyś, że jesteś reinkarnacją kogoś, kto zniknął wcześniej ze swoim blogiem, a teraz Ty jesteś tym życiem po życiu... już tak nie myślę, zawsze chętnie Cię spotkam na blogach. Zaglądaj. :)
  • awatar YouKnowMeNot: minęło kilka lat odkąd pierwszy raz zajrzałam do Ciebie, nic się nie zmieniło, piękne słowa kojące duszę w smutne chłodne wieczory. pozdrawiam, czas się zatrzymał.
  • awatar Coobus: @najbardziej białasowy Murzyn Muzungu: pozdrawiam, Muzungu, miło że zajrzałeś
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

coobus
 
bezimienna77
 
Nie wiem, czy ta piosenka brzmi optymistycznie, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy... dziś jej posłuchaj. Jeśli będę miał inną, o tych co wracają, co powinni powrócić, podaruję Ci ją...

http://youtu.be/KmuA462Cc8E
 

coobus
 
samotnik2010
 
Obejrzałem ostatnio "Skrzypka na dachu", w wykonaniu Teatru Muzycznego w Łodzi. Wspaniała wielogodzinna interpretacja, chylę czoło w uznaniu.
Idąc tam, pomyślałem przez chwilę, że chyba idę zmierzyć się z tą piosenką. Twoją piosenką. Nie pamiętałem polskiej jej wersji, raczej nie znałem. I nawet byłem zaskoczony, przyznaję, interpretacją tytułu przez Antoniego Marianowicza, Po świt, po zmrok. Ładna i trafna, ale ja poczułem komfort z powodu swojej interpretacji. Jakoś tak...
Pomyślałem też wtedy, że my przychodzimy i odchodzimy, a słowa... odchodzą i wracają. Chyba tak to odebrałem.
Odbijam ją do Ciebie, a ponieważ dziś tekst piosenki ma już dla Ciebie bardziej aktualne znaczenie, zamieszczam ja dla dużej M. i dla małej M. (fajnie brzmi). Z pozdrowieniami.

http://youtu.be/CmXClBiwspk
  • awatar Sℓeeρing Beaυtу: Meeeega ;D <zapraszam do obserwowanych>
  • awatar Coobus: @gość: to prawda, zbieg okolicznośći... jak wspomniałem, słowa odchodzą i wracają.
  • awatar Gość: miłe powitanie po długiej podróży... w zasadzie powinno być poważne, ale jakoś tak miło się zrobiło, może to wspomnienia...? :) dziękuję Lisku :* wrócę tu imienna jeszcze ale dopiero jak odpocznę :) P.S. dzisiaj opowiadałam o tym wierszu i tej prezentacji komuś, jaki dziwny zbieg okoliczności prawda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

sklodz
 
coobus
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
wczoraj był pożar w kosmosie
rozsypały się iskry
zamieniły w pochodnie
tak ci się przynajmniej wydawało
nie wiesz nawet czy trafnie
rozumiem

więc może to na ziemi
działy się rzeczy różne i dziwne
przewróciła sie góra
zrzuciła z siebie rzekę
potrąciła psa idącego drogą
nie, nic nie mówię
słucham

ta eksplozja mogła nastąpić w tobie
przestawiły się ściany
pospadały utrwalone obrazy
porysowały wartości przysypane odłamkami
rozlały się słone krople z pękniętych naczyń

być może

posiedź teraz przez chwilę
oddychaj wolno
to nic nowego
będziesz żyć
  • awatar muzungu2: Fajny :)
  • awatar 600GramMojegoZycia: @600GramMojegoZycia: a więc nie śpisz:), Ja też napisałam ważny dla siebie dzisiaj tekst choć wielu ludzi może go nie chcieć przyjąć, nie uwierzyć:) Nie wiem dlaczego ten rok był taki jaki był :) Ale było i jest warto. W wolnej chwili przeczytaj, pewnie przyjmiesz do swojego serca i zrozumiesz chociaż nawet jeśli nie doświadczysz. Ktoś mi przez ten rok towarzyszył jak chciał. Nie chodzi w tym o prawdę czy zawsze mówił ją czy nie. Może miał intuicję by się bardziej schować, bym coś w sobie głębiej otworzyła? Prawda jest w Nas. Napisałam do niego, że czasem podobne dusze się spotykają bo zacząłeś mi Go przypominać a spotkanie z nim trochę mi o Tobie przypomniało. Dziękuję za to, że mogłam poznać Ciebie i Jego lub Was dwóch razem. Mam mimo wszystko nadal pojemną wyobraźnię ale to lubię.Na dodatek dzisiaj mam dzień końca i nowego początku bo o tym co opisałam opowiedziałam dwóm osobom mi najbliższym, no poza mężem bo to nie ten czas, więc wieleMożnaAle i wiele inni mogą przyjąć.MiłejNocy
  • awatar Coobus: Wiersz trudny, ale chyba w twoim stylu, lubię zaglądać w twoje myśli zaklęte w strofy, w te miniatury zawierające konkretne treści. Miło widzieć Cię na wrzosowisku. Przy okazji ogarnę tamte komentarze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie widziałem tam raju, nie widziałem aniołów,
i nie było spokoju i ciszy.
Może tylko jabłonie przeciążone czerwienią
i winnice schylone nad ziemią.

Może tylko żyjące swą świetnością minioną
chore domy dawnego Tiflisu,
albo wina dzikiego zakrzywione pazury,
desperacko wczepione w ich mury.

Nie, nie było tam raju, tylko echo Kolchidy,
już odległe, zgłuszone, przebrzmiałe.
Były krzewy Kachetii, przykurczone i krzywe,
pod kaukaskim białym masywem.

Były kvevri w piwnicach, były też pełne dzbany
na tarasie gościnnej Tisany,
gdzie khvanchkarę do rana toastami się piło
za przyjaciół, za szczęście, za miłość.

Za tych co już odeszli, za tych co pozostali,
za bezpieczne niebo nad głową,
za to miasto skulone gdzieś u stóp Narikali,
za Samebę, za Sioni, za Jvari.

Za te mury boleśnie postrzępione wojnami,
za kobiety lepiące chinkali,
za tych mężczyzn, co pieśni chórem w parkach śpiewają,
którym pewnie daleko do raju.

Pozostaną w pamięci staromiejskie ogródki,
chłodny oddech Żółwiego Jeziora,
chudożnicze obrazy, co jak liście obrosły
mały skwerek na Suchym Moście.

Może był kiedyś raj, ale chyba nie tam,
gdzie się czaczę zapija tarchunem,
bo czy może bezkarnie nazywany być rajem
kraj, gdzie ciągle coś piją, śpiewają.

Nie spotkałem tam Ewy, nie spotkałem Adama,
ani cienia boskiego gdzieś obok.
Tylko góry strzeliste pod niebieską kopułą,
biednych ludzi, co chlebem częstują.
  • awatar Coobus: @B-angel: Niechcący coś poruszyłem, jak widzę, coś uśpionego... Tak, zgadza się, stoję gdzieś przy ruinach Narikali, zamku z V wieku, wznoszącego się nad Tbilisi. Wiosna. Widać to na krzewach i na mojej twarzy. Piękny widok stamtąd. I ten krzak gorejący... :)
  • awatar Coobus: @TaniecNocy...: Po raz kolejny zaciekawiasz mnie poetycką refleksją w komentarzu, zawsze Ci to zgrabnie wychodzi. Wspomnienia zawsze są kawałkiem serca, nawet te bolesne, zresztą sama dobrze to wiesz. Miło, że się odezwałaś.
  • awatar B-angel: czytam i wzruszam sie doglebnie, bo przypominam sobie Babcie moja, rodem z Truskawca... ocieram wierzchem dloni lze, co po policzku plynie wona i bezinteresowna Serdecznosci Ps. czy to Ty na zdjeciu przy przepieknym krzewie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Jak wspomniałem, czasami wrzucam gdzieś tam swoje wiersze, w konkursy tematyczne lub podobne inicjatywy. W ten właśnie sposób, na hasło "Wakacyjne klimaty", napisałem wiersz o Gruzji. Jakoś tak, przyszło mi do głowy, że ten kraj byłby dla mnie najciekawszym tematem. Wiersz bez wielkich poetyckich ambicji. Tam w 2007 roku zaczęła się moja przygoda z pingerem, tam powstał mój pierwszy wiersz, stamtąd wracając do kraju zabrałem w drogę już 99 kolejnych, czemu więc nie uwiecznić tych wspomnień, gdy życie samo mnie do tego prowokuje. Więc napisałem.

Tak prawdę mówiąc, na pingerze jest już wiersz, który wymknął mi się w te traumatyczne dni sierpnia 2008 roku, gdy dookoła zaczęły spadać rosyjskie bomby, ale nie przeniosłem go potem na wrzosowisko. Podobnie jak wiersz, którym żegnałem Gosię. Te dwa były zbyt osobiste, były tylko wewnętrznym krzykiem, tylko te dwa pominąłem przy archiwizacji pingerowych zapisów, jakoś tak nie pasowały...

Czy mam komu ten wiersz dedykować? Pod wysokim masywem Kaukazu jest spora grupa przyjaciół, wszyscy o podobnych, ciepłych i szczerych charakterach, którzy na to zasługują. Misza, Sofi, Miranda, Lali, Maryla, Kukuri, Soso, Givi... W tryby wiersza dostała się akurat Tisana i ona została tu wyróżniona. Powinienem napisać, że to u Miszy na tarasie odbywały się wielogodzinne supry. Misza otwierał butle, a jego żona Tisana wnosiła co chwila nieprawdopodobne ilości jedzenia. Ale Misza Truszkowski nie byłby w tych strofach zbyt fotogeniczny, Tisana zaś odwrotnie. Więc na jej ręce tym wierszem złożyłem wyrazy pamięci i wdzięczności tym miejscowym ludziom, którzy częstowali mnie bezinteresownie chlebem (gruzińskim szoti).
Gaumardzios, przyjaciele.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Coś do posłuchania przed snem.

U mnie w tematach nic nowego. Ale odkąd w radio natrafiłem na chilloutowy kanał, Chilli Zet, już od wielu miesięcy z niego nie zszedłem. Słucham przeważnie w samochodzie, ta muzyka wycisza, uspokaja. Nazwa nie ważna, ta muzyka istniała zawsze, choć nikt jej tak nie nazywał, podchodzą pod to soft jazz czy nastrojowy pop, ale pośród ogólnej papki na wszystkich kanałach, ten jest dla mnie oazą spokoju i nastroju. A jesienni panowie lubią słuchać szumu liści. Rozgłośnia lokalna, dlatego nie każdemu mogę polecić, w Warszawie na 106,8. Wiele utworów, które tu przez te lata prezentowałem, mieści się w tej konwencji.

Miłego słuchania


http://youtu.be/l5bPDHubRFM
  • awatar Coobus: @ni......: biorę pod uwagę ten pomysł, dzięki
  • awatar ni......: Mi się tak spodobało brzmienie tego radia, że zaopatrzyłam się nawet w 2 płytową składankę chilli zet :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


wejdźmy w ciszę którą wieczór się nasącza
w lniany półmrok rozwieszony na latarniach
pożegnajmy krwistoszare resztki słońca
które rano wzejdą złudą zmartwychwstania

wejdźmy wolno tak jak karmi się gołębie
jak do sadu do kościoła do ogrodu
weźmy z sobą nasze wieczne jakoś będzie
by się bronić przed zwątpieniem w chwilach chłodu

wejdźmy poznać co nieznane i odległe
z drżeniem kwiatów czekających na zerwanie
pozwalniajmy z obowiązków słowa zbędne
poszukajmy nut w wieczornym światłograniu

wejdźmy w ciemność po pokorę i nadzieję
po pieszczoty rozmyślania i rozmowy
co tak szybko dogasają i kostnieją
wytłumione pyłem nocy grafitowym
  • awatar B-angel: @Coobus: czesto i z utesknieniem czekalam kolejnych Twoich slow Krzysiu...
  • awatar Coobus: @B-angel: I ja dziękuję Aniu, że pamiętasz, że zaglądasz :)
  • awatar Coobus: @duszalum: wiem... dobrze wiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 

Niby jestem, a przecież zdaję sobie sprawę, że mnie nie ma. Zawieszony między przeszłością a dniem dzisiejszym. Chodzę już innymi ścieżkami, czasem zaglądam w ten swój kącik tutaj, w to miejsce naprawdę mi bliskie. Nie skłamię gdy powiem, że tu ponownie sie kształtowałem, tu ponownie dojrzewałem, mając już sześć krzyżyków na karku.

Zamilkłem...

Wydawało mi się, że ten blog zamilkł, że zmarł sobie cichutko, we śnie. Przecież wszystko się kończy. Ale licznik odwiedzin bije, pojawiają sie wyrazy pamięci, wcale nie przypominające zniczów. Może zacznę wierzyć dzieki Wam w życie po życiu. Może naprawde jestem komuś jeszcze potrzebny...

Zdawałem sobie ostatnio sprawę, że do października nie znajdą czasu na blogowanie, tak to wynikało z gwiazd i tempa życia. Te wyliczenia były trafne, bo musiały. Teraz też mam sporo dodatkowych tematów gdzieś z boku, ale i czasu mam więcej. Dlatego będę tu zaglądał, może nie codziennie, ale już znajdę czas, by zajrzeć w strony sprawdzonych przyjaciół. Nękany wyrzutami sumienia...

Stare wiersze wrzucam na stronę literacką ósme pietro, tam zostają testowane przez ludzi piszących, biorących swoje pisanie śmiertelnie poważnie, nie tak beztrosko jak my czynimy to tutaj. Dla jednych sa zbyt proste, prymitywne, inni przyjmują je z entuzjazmem, a ja sprawdzam się w warunkach bojowych. W tamtejszych konkursach startuję bez sukcesów, co mnie nie dziwi. Pojawiają sie tam wiersze wybitne w mojej ocenie, dlatego nazywam to, że z piaskownicy pingera poszedłem do szkoły, po naukę. Zdobywam nowe doświadczenia. Ale pinger pozostaje cały czas tym gniazdem, z którego wyfrunąłem, z którym czuję sie blisko związany.

Dziś powracam z nowym wierszem, z nadzieją, że znów tu zagoszczę, że teraz już mogę. Od miesiaca jestem na emeryturze. Starszy jesienny pan...

Dziękuję wszystkim tym, co okazywali mi w okresie wyciszenia wyrazy pamięci
  • awatar Coobus: @FoFa: a zatem wracaj... wierzę, że nie zapominasz zabierać ze sobą aparatu.
  • awatar FoFa: wyjechałam - wróciłam, znów wyjechałam i znów wróciłam, teraz też wyjadę i też wrócę, a potem nie wiem co będzie.... miłego weekendu i kolorowej jesiennej weny
  • awatar Coobus: @Mid-century modern: Jeśli postawimy obok siebie dwie skrajne opcje tego tematu: być komuś potrzebnym i nie być nikomu potrzebnym, to chyba odpowiedź sama się nasunie. Chyba stąd ta potrzeba, o którą pytasz. Miło, że zaglądasz. Widzisz, nie jestem psychologiem, ale w okresie pięciu lat pobytu na tym blogu, często dotykałem tego tematu, często w sposób wzruszający, jest tu jeszcze wiele osób, które mogłyby coś dopowiedzieć, gdyby to miało sens. Ale to sprawy osobiste, podskórne, zbyt ważne, by traktować je lekko. Ta potrzeba naprawdę istnieje i naprawdę jest ważna. Dla mnie jest. Pozdrawiam Cię serdecznie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

jeremiasza
 
coobus
 
nie jest jak kiedyś.........cichy doradco,czas zatarł dawne ścieżki...
  • awatar Coobus: Ciebie też nie było, Jeremiasza. Chyba trafnie to wszystko określiłaś. Nawet nie wiem, czy dziś potrafiłbym Ci się przydać, doradzić, wysłuchać tak jak kiedyś... Zagmatwane sa Twoje ścieżki... ale może spróbujemy, kto wie... Pozdrawiam
  • awatar 600GramMojegoZycia: Ale można zawsze wytyczyć nowe i dojść do celu ufając sobie mapom wbrew jak napisałam w jednym ze swoich wierszy. Dzisiaj te słowa Jeremiasza trafiły w moje sedno , dziękuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›